
Mariusz Rzepecki – jeden z najlepszych piłkarzy Stali Chocianów, bez wątpienia kluczowa postać naszej ekipy, wiele od jego formy zależy i będzie zależeć na wiosnę. Zadaliśmy chocianowskiej „jedynce” kilka pytań dotyczących bieżących spraw, zapraszamy do czytania.
Za nami przerwa świąteczno-noworoczna, czujesz głód piłki ?
Czuje głód piłki, przez 2 miesiące nie miałem piłki nożnej przy nodze, a jak przyszedłem na pierwszy trening czułem że w grze noga jestem o „level” wyżej. To typowy objaw głodu, i z tego miejsca chciałbym prosić trenera, aby nałożył większe obciążenia treningowe, bo trener czasem przed treningiem mówi „Panowie, no dzisiaj będzie troszeczkę ciężej”, a wychodzimy na trening i jest tylko jakiś jeden krótki element, gdzie można się zmęczyć a reszta to jakaś „lambada”.
W ubiegłym tygodniu Stal rozpoczęła przygotowania do rundy rewanżowej, czy różnią się one od poprzednich ?
Nie wiem czym się różnią, bo dopiero zaczęliśmy. Jest zaplanowany jeden tydzień, w którym będziemy trenować dwa razy dziennie, rano bieganie, potem obiad, i o 19 hala . Może tam coś przyłożymy, choć nie mamy siłowni, ale mamy pasy z gumami i taśmy TRX, na których można popracować siłowo. Choć rok temu w zimie trenowaliśmy naprawdę lekko, a daliśmy radę zagrać przez cały rok 50 meczy.
Masz jakieś cele noworoczne ?
Cele noworoczne: wywalczyć miejsce w pierwszym składzie, być z siebie zadowolonym. Chciałbym również, aby „Pan Fufa” w czerwcu „upiekł sowę z grilla” z okazji awansu do IV ligi.
Trenują z Wami nowi zawodnicy, co możesz wstępnie powiedzieć o ich umiejętnościach.
O nowych zawodnikach - w porządku chłopaki, na razie tylko trenowaliśmy dwa razy, z tego co widziałem to potrafią grać w piłkę, trening i mecz to nie to samo, musiałbym ich obejrzeć w meczu, by móc powiedzieć coś więcej, po za tym ja nie znam się na zawodnikach z pola.
Byłeś jednym z najmocniejszych punktów w chocianowskiej ekipie, wyróżniałeś się na tle ligi. Czy w związku z tym pojawiły się oferty z wyższych lig ?
Ofert obecnie nie ma, widocznie nie byłem wyróżniającym się zawodnikiem, to jest okręgówka, 6 liga, tak nisko nie sięgają macki poważnych klubów.
Co sądzisz o legnickiej „okręgówce” ? Jaki prezentuje poziom ? Jak myślisz, kto może poważnie zagrozić „Stalówce” w rundzie wiosennej ?
W każdej „okręgówce” skład drużyny zależy od tego, czy ktoś weźmie wolne z pracy, ze szkoły, czy skądkolwiek, stad czasem niespodziewane wyniki. Poziom czy jest wysoki? - nie wiem, taki średni, taki jak na okręgówkę po prostu, ciężko powiedzieć konkretnie. Czy ktoś jest nam wstanie zagrozić? - no jak wynika z tabeli., nie mamy jeszcze pewnego awansu, sprawa jest otwarta. Bruce Lee kiedyś powiedział: „nie liczy się wynik pojedynku, liczy się perfekcja, nie można myśleć o wyniku, trzeba myśleć o tym by jak najlepiej wykonać swoją robotę, i pozwolić losowi by rozstrzygnął wynik”. W ogóle powiem wam historię: Pewnego razu był młody chłopak, który chciał zarabiać dużo kasy, więc poszedł do swojego guru. Powiedział swojemu guru: "Chcę być na takim samym poziomie na jakim ty jesteś". Guru odpowiedział mu: "Jeśli chcesz być na dokładnie takim samym poziomie, na jakim ja jestem, widzę cię jutro na plaży". Więc młodzik pojawił się na plaży o czwartej nad ranem, podekscytowany i gotowy do rozpoczęcia lekcji. Staruszek złapał jego ręce i spytał: "Jak bardzo tego chcesz?". Odpowiedział: "Bardzo mocno!". Guru powiedział: "Chodź wejdziemy do wody". Więc wchodzi do niej i mówi: "patrz na to", po czym wchodzi do niej do pasa. Młodzik zdziwiony pomyślał: "Ten gość jest szalony, chcę zarabiać hajs, a nie uczyć się pływać. Nie prosiłem o zostanie ratownikiem". Guru popchnął go dalej: "Chodź troszkę dalej". Poszedł dalej. Woda znalazła się wtedy na poziomie jego ramion. "Ten staruszek jest szalony, robi hajs, ale jest szalony". Stwierdził: "Jeszcze troszkę dalej". Poszedł dalej. Woda była na poziomie ust. "Cholera muszę wracać, ten gość stracił rozum". Staruszek powiedział: "Podobno słyszałem, że chciałeś odnieść sukces?!". Odpowiedział: "Chcę!". "To idź jeszcze troszkę dalej". Podszedł do niego, złapał jego głowę, przytrzymał pod wodą. Dalej trzymał. Młody się nie wyrywał. Trzymał go dalej. Trzymał go tam pod wodą, a zaraz przed tym jak chłopak miał mdleć... wyciągnął go. Powiedział: "Teraz mam do ciebie pytanie". Powiedział mu: "Jeśli chcesz osiągnąć sukces tak bardzo jak chciałeś oddychać, wtedy osiągniesz sukces".
Nie wiem ilu z was ma dzisiaj astmę. Ale jeśli miałeś kiedyś atak astmy tuż przed zwykłym wdechem... dusisz się. Jedyna rzecz o której myślisz, to dostać trochę powietrza. Masz w dupie mecz koszykówki. Masz w dupie co leci w telewizji. Masz w dupie czy ktoś do ciebie dzwoni. Masz w dupie imprezy. Jedyne o co dbasz, podczas próby oddychania, to dostać trochę świeżego powietrza. To jest to! I kiedy dojdziesz do momentu, że jedyne co chcesz robić to osiągnąć sukces, tak bardzo jak chcesz oddychać - wtedy osiągniesz sukces.